Mam 36 lat nie mam dzieci i jestem kaleką na wózku inwalidzkim, a dlaczego tak jest...to własnie jest to co chcę wam powiedzieć...

PYTAJKA - ZADAJ SZYBKIE PYTANIE

4 odpowiedzi
0

ODPOWIEDZI

odpowiedział(a) anonim w dniu 14-05-2019 12:27 | zgłoś naruszenie Jestem po rozwodzie 6 lat, i na wózku jestem też gdzieś od sześciu lat, a mężatką byłam 10 lat. Małżeństwo moje nie było udane i szczęśliwe a wręcz to bylo dla mnie utrapienie życie takie na siłę aby żyć , bo pragłam tylko dziecka by się doczekać na które czekałam tyle lat. Ja dla niego bylam dobrą żoną starałam się jak mogłam mimo to choć byłam dla niego zwykłym zerem nic w domu nie brakowało i choć był dla mnie taki chamski ja go nigdy nie zdradziłam bo małżeństwo miało dla mnie znaczenie, ale dlaniego nie miało ono żadnego znaczenia zdradzał mnie uderzał , a ja znosiłam wszystko bo pragłam tylko dziecka i dopiero się z nim rozejść. W ostatnim roku naszego końcowego zwiazku, choć nie wiedziałam jeszcze ze on bedzie koncowy , dowiedziałam się że jestem w ciąży byłam przeszcześliwa, choć moj mąż tyran wcale się nie cieszył tym że zostanie ojcem , mowił mi że jemu bachor do życia nie jest potrzebny i żebym go usunęła, ale ja tego nie zrobiłam bo go pragłam, to powiedział mi bedziesz go chować sobie sama pamiętaj ja go nie chcę i ręki do niego nie przyłożę. Ja to zignorowałam co on powiedział miałam to wszystko i jego gdzieś cieszyłam się tylko dzieckiem że będę go miała. Ale... Gdy byłam już w 5 miesiącu ciąży był to jeden taki dzień w którym źle się naprawdę czułam , bolała mnie mocno głowa i byłam dość przeziębiona i miałam dość dużą temperaturę, a nie chciałam nic używać sama by dziecku nie zaszkodzić. Cdn...
odpowiedział(a) anonim w dniu 14-05-2019 13:25 | zgłoś naruszenie Cdn... I wtedy nie byłam w stanie nic ugotować. A gdy przyszedł do domu z pracy mój kochany mąż drań, zaczął wyzywać mnie poniewierć wszczynał awanturę zaczął wszystkim żucać trzaskać za to że nie było obiadu a on przyszedł z pracy głodny. Więc widzæc co się dzieje i jak szumuje,bo bylo go napewno słychać na drugą stronę ulicy tak się darł to ledwo zeszłam z tego łóżka tak mnie trzęsło zimno, ale wstałam by łotrowi zrobić coś jeść a sypialnię mieliśmy na górze bo mieszkalismy w swoim domku , i wtedy gdy już przekroczyłam próg pokoju dochodząc do schód, to mój potwór był już u góry przy mnie. I tam zaczoł mnie coraz bardziej obrażać dogadywać ubliżać, nawet mnie uderzal a ja jak mogłam tak się broniłam, i była to chwila, jak mój ślubny terrorysta zepchnął mnie ze schodów przy których byłam z góry na dół ino fikłam kulajac się od samej góry na sam dół. A schody nasze w mieszkaniu byly wysokie. Tak że od tej chwili jak znalazłam się na dole nic już o sobie nie wiedziałam bo straciłam przytomność. Dopiero po czasie doszłam do siebie w szpitalu. Uratował mnie taki starszy pan który wprowadził się z żoną do domku obok, i to on usłyszał u nas tą głosną awanturę i krzyki,ale i też zauważył jak mój kochany małżonek wybiegł z domu nie zamykajuc drzwi, zostawił uchylone i pobiegł gdzieś. A on był na chodniku przy drodze robił coś sobie przy samochodzie, i wtedy sąsiad zainteresował się i wszedł do mieszkania i znalazł mnie leżącą na podłodze całą w strudze krwi, i biedak zadzwonił na pogotowie i to on uratował mi życie bo mąż miał wszystko gdzieś zostawiając mnie samą. A wiem o tym wszystkim od tego starszego pana bo mi opowiedział, nawet był przy mnie dokąd nie doszłam do siebie. Jestem temu czlowiekowi bardzo wdzieczna i nigdy mu tego nie zapomne co dla mnie zrobił. I choć jestem na wózku ale żyję, ale moje dziecko niestety nie ono już nieżyło gdy przyjechała po mnie karetka zabiło się. Oj co ja przeszłam co łez wylałam tak się cieszyłam nim , nie mogłam się pogodzić że przez takiego tyrana straciłam go. Moja myśl długo nie mogła się oswoić z tym że go już nie ma i nie będzie a tak na niego czekałam tak go pragłam i straciłam mój najcenniejszy skarb dziecko była to córeczka. A ja zostałam na wózku ponieważ mój kręgosłup i kosci udowe sa w takim stanie że już nie było szans na to bym mogła chodzić, jedynie moim ratunkiem poruszenia sie jest wózek. A ja z moim bydlakiem rozeszłam się bo nie chciał kaleki na wózku a z resztą powiedzial mi ze ja mu już nie jestem do niczego potrzebna jeszcze kaleka... Mam inna i to ona teraz sie liczy a ty to przezytek.a bachor mi nie byl potrzebny to i dobrze sie stało. Takiego miałam męża i przyszłego i już nie doszłego tatusia. A on wymigał się od wszelkich odpowiedzialności od całej winy od wszystkiego bo miał wtyki i nie został ukarany, uznano jako poprostu wypadek i tyle. Rozeszlismy się nie chce go znać dla mnie go nie ma to potwór a nie człowiek. Kobiety i dziewczyny uważajcie nie bądzcie glupie nie wiążcie się z takimi tyranami bo to juz nie ludzie to nie faceci to potwory i zwierze nic więcej. Na odległość od takich , takich dziś się nie tyka. Ja teraz niczego w życiu nie pragne jedynie tylko by trfić gdzieś na cudzoziemca, ktory by mnie taką chciał a na pewno by się trafil ale gdzie ja mam tego skarba szukać jeszcze na wózku. Cdn
odpowiedział(a) anonim w dniu 14-05-2019 13:38 | zgłoś naruszenie Ja wiem jacy to sa kochani cudowni ludzie i dlatego takiego pragne mieć bo wiem ze taki by mnie nie skrzywdził i kochał taką jaką jestem. Nawet moi rodzice ktorzy sa teraz przed 80-siatka o niczym nie mysla jak o tym bym trafila na takiego i ułożyła sobie z nim życie o tym tylko myślą. Bo moi rodzice choć starsi ludzie ale nie sa głupcy i wiedza dobrze jacy sa tacy faceci. Tato moj jak jeszcze pracowal , to pracował w grupie z japonczykiem , zawsze go wspomina ze był wspaniałym kumplem, zawsze we wszystkim sluzyl pomoca nikomu w niczym nie odmowił a serce miał gołębie dusza człowiek.
odpowiedział(a) anonim w dniu 14-05-2019 13:47 | zgłoś naruszenie Ten tekst powyżej to ja go pisałam kobieta na wózku.

DODAJ ODPOWIEDŹ